poniedziałek, 7 lipca 2014

Rimmel 60 Seconds Rita Ora Pillow Talk

Oj wieki mnie tu nie było... Taka piękna, letnia pogoda sprawia, że coraz więcej czasu spędzam z dzieckiem na świeżym powietrzu i co za tym idzie mam coraz mniej czasu na malowanie paznokci, ale zostają mi jeszcze wieczory więc postaram się nadrobić zaległości :) To tak tytułem wstępu, ale do rzeczy!
Oglądając na wielu blogach lakier Rimmel 60 Seconds Rita Ora Pillow Talk skusiłam się i postanowiłam też go kupić. Srebrny shimmer widoczny w buteleczce trochę mnie odstraszał, ale wiele dziewczyn pisało, że jest niewidoczny i rzeczywiście na oglądanych zdjęciach go nie widziałam. W rzeczywistości jak dla mnie shimmer jest widoczny, chociaż tragedii nie ma, ale lakier ten nie wpisał się na listę moich ulubionych mimo, że ten błękitny kolor jest śliczny. Poziom krycia jest zadowalający przy 2 warstwach, a jeśli chodzi o czas schnięcia to na pewno nie jest to 60 sekund ;) ja robiłam zdjęcia jakieś 3 min po malowaniu i niestety lakier był jeszcze mega miękki. Do stylizacji użyłam srebrnych, kwadratowych ćwieków (złote pokazywałam TUTAJ) i muszę przyznać, że srebrne ćwieki bardzo mu pasują może ze względu na ten shimmer.













9 komentarzy:

  1. I have a few polishes from this collection and I love them. You've created a very cool looking mani with the studs!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam go i kolor jest świetny, ale konsystencja i czas schnięcia pozostawia wiele do życzenia. Ja będę jutro o nim pisała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny kolor ^^ A jeszcze to połączenie z ćwiekami zupełnie powaliło mnie na kolana ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne paznokcie ;) mam czerwień i 60 sekund to może pierwsza warstwa schnie, a potrzeba przecież dwóch i to już trwa niestety dłużej

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem :) Jak zobaczyłam go u Ciebie od razu chciałam go kupić :)

      Usuń
  6. nie wiem czemu, ale jak patrzę w sklepie na lakiery rimmel czy astor to jakoś do mnie nie przemawiają, ale u kogoś na pazurkach bardzo mi się podobają!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To bardzo miłe i mobilizujące :)